wtorek, 10 20 grudnia19

Pelplin pożegnał swojego druha z honorami!

- Reklama -

W wieku 69 lat odszedł na wieczną służbę druh Grzegorz Hibner – ojciec, mąż, zawodowy kierowca, od 1972 roku członek Ochotniczej Straży Pożarnej w Pelplinie, pełniący tam funkcje sekretarza, przewodniczącego komisji rewizyjnej, a ostatnio wiceprezesa swojej ukochanej jednostki.

Pogrzeb w dniu 15 listopada 2019 roku zgromadził rodzinę, druhów, przyjaciół, koleżanki, kolegów i znajomych, którzy przebyli razem z nim ostatnią drogę. Drogę, którą pokonał również z oddającymi mu honory strażakami z pelplińskiej jednostki.

Wspomnienie syna o ojcu, które na cmentarzu odczytała siostra zmarłego Ewa Kosiecka

- Reklama -

Grzegorz Hibner

Ojciec, strażak i kierowca

Tata pracował w wielu firmach m.in.: PB-Rol, PRG, Społem, Dromex, a u końca swojej aktywności zawodowej w firmie Oiler, do której ściągnął Go przyjaciel, śp. Zbigniew Mokwiński.
Duże samochody i Straż Pożarna od zawsze były Jego pasją. Przez całe swoje dorosłe życie był im oddany tak, jak rodzinie.

Zapewne każdy z nas ma jakieś miłe wspomnienia związane z Tatą. Ostatnio rozmawiałem z Kazimierzem Libiszewskim, który opowiadał mi, jak z Tatą za młodych lat rozrabiali na ulicy Kościuszki. Wierzę na słowo, choć Tata zawsze powtarzał mi, że mam być grzeczny, bo On też był. Zapytałem o to Mamę. Potwierdziła wersję Pana Kazimierza, wspominając wiele sytuacji z czasów liceum. Na przykład, kiedy Tata został wezwany do tablicy przez nauczycielkę francuskiego, przechodząc koło ławki, w której siedziała mama, zgarnął z niej – jej zeszyt i pokazał nauczycielce jako swój.

Pamiętam też, jak Tata wspominał ciepło swojego brata śp. Czesława Hibnera. Pewnego razu Czesław, jako stróż prawa, sam namalował znak zakazu, postawił go przy drodze, a potem zatrzymywał przejeżdżające tamtędy samochody. W jednym z nich jechał Tata, który zdenerwowany wysiadł z samochodu i ku zdziwieniu przechodniów gonił umundurowanego brata po całej ulicy, krzycząc i machając rękoma.

Tak samo ciepło wyrażał się o swojej młodszej siostrze Ewie Kosieckiej, która zawsze była dla niego oczkiem w głowie.

Pamiętam także liczne, długie zebrania strażackie podczas których ze śp. Czesławem, śp. Romanem Kosieckim, Jerzym Kalfem oraz innymi strażakami, starali się wypracować najlepszą przyszłość dla swojej ukochanej jednostki. Ochotniczej Straży Pożarnej był tak oddany, że potrafił rzucić pracę i gnać do pożaru nawet z Trójmiasta aby brać udział w akcji gaszenia pożaru przez kolejne trzy dni. Niósł pomoc i ratunek mieszkańcom Pelplina i okolic. Opiekował się samochodami strażackimi i sprzętem. Jako strażak podejmował się najróżniejszych wyzwań. Był obecny nie tylko przy wielkich rzeczach. Pewnego razu z Agatą Kaszowicz ratował bociana, który zamiast odlecieć do ciepłych krajów, został na polu za blokiem, w którym mieszkaliśmy. Akcja ratunkowa zakończyła się sukcesem, a Tata po powrocie opowiadał, jak to w samochodzie, w drodze do schroniska bocian bił Go po głowie skrzydłami.

Tata, mimo wielu obowiązków zawodowych i tych, które sam na siebie nałożył, był zawsze bardzo rodzinny. Kiedy byłem małym chłopcem zabierał mnie i moje kuzynostwo nad jezioro, czy też do lunaparku. Kiedy dorosłem udzielał mi ojcowskich rad. Mimo, iż nie został dziadkiem, starał się nim być dla: Alana, Julki, Fabiana, Agatki i Natalki.

Oprócz rodziny, na Jego czas mogli liczyć także koledzy i przyjaciele, którzy wspierali Go każdego dnia:
Mirosław Grzonka, z którym w firmie Oiler jeździł po całej Polsce,
Wiesław Sząszor, na którego mógł liczyć w każdym momencie,
Ryszard Brosze i Stanisław Wysocki, którzy służyli słowem otuchy,
Anna Fibich, za każdym razem kiedy sytuacja robiła się poważna, a Tata wręcz nie pozwalał nam wezwać karetki, była jedyną osobą, której dawał się przekonać,
Marcin Rulewski, bez jego porad nie kupił żadnego samochodu.

Tata był dzielny aż do samego końca. Kiedy już nie miał siły ułożyć się w łóżku, a ja z Mamą z niemałym wysiłkiem mu w tym pomagaliśmy, żartował, że jutro (w domyśle po amputacji nogi) już będzie lżejszy.

Proszę Was, abyście zapamiętali Go takiego jakim był zawsze dla nas wszystkich:
Dostępny i uśmiechnięty, w razie potrzeby służący radą czy pomocą. Zakochany bez pamięci w swojej rodzinie, Straży Pożarnej i kierownicy.

Na pewno cieszy się z tego, że tak licznie przyszliście się z Nim pożegnać.
I pewnie chciałby Wam powiedzieć na odchodne: Tylko jedźcie ostrożnie.

W imieniu swoim oraz mojej kochanej Mamy dziękuję wszystkim za przybycie.
Rodzinę, przyjaciół oraz delegacje zapraszam na poczęstunek do Zajazdu Solecki.
I proszę nie uciekajcie, bo jak zwykł mawiać mój Tata: Jedzcie śmiało, to już jest zapłacone.

Słowa podziękowania rodziny

Pogrążeni w smutku, składamy serdeczne Bóg zapłać wszystkim, którzy byli z nami w najtrudniejszych dla nas chwilach.

Dziękujemy z całego serca rodzinie, przyjaciołom i współpracownikom, którzy tak licznie przybyli aby odprowadzić na miejsce wiecznego spoczynku śp. dh. Grzegorza Hibnera.

Dziękujemy księdzu proboszczowi infułatowi Tadeuszowi Brzezińskiemu za wsparcie i wspaniałe kazanie, księdzu Januszowi Szulistowi za wsparcie i słowa otuchy. Lechowi Kluge za wsparcie oraz piękną grę na trąbce. Szczególne podziękowania kierujemy do druhów z OSP Pelplin za oprawę ostatniego pożegnania.

Dziękujemy delegacjom z: Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tczewie, Zarządu Oddziału Miejsko Gminnego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP, Ochotniczej Straży Pożarnej w Pelplinie, firmy Oiler S.A., Pelplińskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Pelplinie oraz Urzędu Miasta i Gminy Pelplin.

Dzieliliście z nami smutek, żal oraz wspieraliście modlitwą, uczestnicząc w uroczystościach pogrzebowych. Wasza obecność, życzliwość i słowa otuchy zarówno te osobiste, jak i telefoniczne oraz słane przez Internet pomagają nam radzić sobie z bólem, z którym przyszło nam się zmierzyć.

Wyrażamy ogromną wdzięczność i szacunek.
Barbara i Piotr

5 maja 2008 – obchody święta strażaków

Cześć jego pamięci.

- Reklama -
Tomasz Koloshttps://kociewie.online
Redaktor portalu KOCIEWIE.online

Warto przeczytać

Audi wpadło w poślizg, trudne warunki na drogach!

🚨 Do kolejnego dzisiaj (30.11) zdarzenia z udziałem samochodu doszło w miejscowości Borkowo (gm. Morzeszczyn). Samochód osobowy marki Audi wpadł w poślizg i zjechał z drogi zatrzymując się w rowie. Żadna z osób podróżujących pojazdem nie została poszkodowana. W działaniach brały udział zastępy straży pożarnej z OSP Morzeszczyn oraz OSP Pelplin. ❄ Sytuacja na drogach jest bardzo trudna. Z uwagi na śliską nawierzchnię, służby apelują o dostosowanie prędkości jazdy do istniejących warunków. 🚗

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: